Pogoń pokonana w Płocku. Wisła wiceliderem
Fot, Wiola Ufland
Pogoń Szczecin zmierzyła się w miniony poniedziałek z Wisłą Płock, beniaminkiem tego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Mimo że drużyna z Płocka sezon temu awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej, nie można jej lekceważyć, ponieważ jest w świetnej formie. Po trzynastu meczach tego sezonu zajmuje wysokie, drugie miejsce – tuż za liderującym Górnikiem Zabrze.
„Portowcy” zostali pokonani w Płocku i po 14 kolejkach zajmują trzynaste miejsce w tabeli z dorobkiem 17 punktów.
PRZEBIEG MECZU
Od początku meczu to Pogoń Szczecin przeważała i sukcesywnie tworzyła sobie sytuacje pod bramką gospodarzy. Jednak z tych akcji nie zdobyła ani jednego gola. Pierwsze trafienie w tym meczu mogliśmy oglądać w 22. minucie. Zan Rogelj dośrodkowywał w pole karne, ale piłka odbiła się od Leonardo Koutrisa i wpadła do bramki „Dumy Pomorza”.
W doliczonym czasie gry pierwszej połowy żółtą kartką został napomniany Musa Juwara. Gambijczyk popisał się niezrozumiałą, a zarazem efektowną symulką, co nie uszło uwadze sędziemu.
Drugi i ostatni gol w tym meczu padł po rzucie wolnym, a jego autorem był oczywiście piłkarz Wisły Płock – Dani Pacheco. Popisał się on pięknym uderzeniem zza pola karnego, dając swojej drużynie zwycięstwo w tym spotkaniu.
Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem: Wisła Płock 2:0 Pogoń Szczecin.
KONFERENCJA PRASOWA PO MECZU:
Mariusz Misiura (Wisła Płock):
– Dzisiaj w drugiej części meczu Wisła się tylko broniła, ale takie jest nastawienie, wiara, że takie poświecenie przyniesie nam trzy punkty. Bardzo dziękuję zawodnikom z całego serca za to. Również dziękuję za to, co zaczyna się dziać na tym stadionie. To kolejny mecz, kiedy wszystkie trybuny zaczynają śpiewać, przeżywając piękne momenty do tego stopnia, że nawet nie potrafiłem sobie tak tego zobrazować. Spróbujmy ten stadion zapełnić, bo uważam, że to, jak drużyna gra i jak klub krok po kroku idzie do przodu, to naprawdę jest powodem do dumy dla naszego klubu i miasta. Fajnie, że Rafał Leszczyński ma dzisiaj zero z tyłu, bo na to też zasłużył. Dziękuję sztabowi, bo bardzo dobrze przygotował zespół do tego meczu. Koniec końców wydaje mi się, że zasłużone zwycięstwo mimo mniejszego posiadania piłki
Thomas Thomasberg (Pogoń Szczecin):
– Trochę czasu minęło od ostatniej porażki i może nie tak, że zapomniałem smak porażki, ale przypomniałem sobie jak bardzo to jest bolesne. Plan na mecz nie był zły, on się sprawdzał przez kwadrans, ale później się posypało. Po golu pogubiliśmy się mocno. Dużo złych decyzji w grze. Po stracie drugiego gola wiedzieliśmy, że Wisła będzie bronić za wszelką cenę. W tym tłoku w polu karnym ciężko było o dobre pozycje. Momentami nie mogliśmy nic zrobić. Plan Wisły przez większość spotkania świetnie funkcjonował. Bardzo dobrze bronili swojej bramki. Doceniam to i nie jedna drużyna przegra jeszcze w Płocku. Próbowaliśmy na różne sposoby, ale to było utrudnione przez nerwy, pośpiech. Brakowało jakości w strzałach czy kreacji.
Następny mecz Wisły Płock to wyjazdowe spotkanie z Motorem Lublin, które odbędzie się 8 listopada. Pogoń Szczecin zmierzy się u siebie z Jagiellonią Białystok już w tę niedzielę.
Czytaj też: Hetman Zamość pewnie pokonał Tomasovię.
