GKS Jastrzębie tonie w problemach. Trudna sytuacja w klubie.
Fot. GKS Jastrzębie
GKS Jastrzębie na skraju bankructwa
W poniedziałek oficjalne media klubowe na portalach społecznościowych poinformowały o zwolnieniu Macieja Tarnogrodzkiego, trenera GKS-u Jastrzębie. Szkoleniowiec objął drużynę w lipcu tego roku. Po zaledwie dziesięciu spotkaniach został odsunięty od pracy.
Wyświetl ten post na Instagramie
Pierwsza myśl? Klub potraktował go wyjątkowo surowo i nie dał mu czasu na spokojne budowanie zespołu.
Można jednak spojrzeć na to z drugiej strony. Tarnogrodzki nie wpasował się w wizję klubu, a dostępna kadra nie spełniała jego oczekiwań. Efekt? Bardzo słabe wyniki. GKS w tym sezonie wygrał tylko jeden mecz, trzy zremisował i sześć przegrał. Jak na początek rozgrywek to bilans fatalny. Daje argumenty na zmianę szkoleniowca, ale nie wyjaśnia całego problemu.
Bo prawda jest taka, że obecne kłopoty GKS-u nie zaczęły się w tym sezonie. To raczej ciąg dalszy kryzysu, który narasta od kilku lat i teraz jeszcze mocniej uderza w drużynę.
Rewolucja w zespole
Po sezonie 2024/25 GKS Jastrzębie stracił ponad dwudziestu piłkarzy. Wielu z nich stanowiło trzon zespołu i miało ogromny wpływ na utrzymanie w lidze. Odeszli m.in. Grzegorz Drazik, Oskar Paprzycki czy Sebastian Rogala. To zawodnicy, którzy rozegrali większość spotkań i byli istotnym elementem klubu. Strata wielu ważnych piłkarzy mocno osłabiła drużynę.
Z klubem pożegnał się także trener Peter Struhar wraz ze sztabem szkoleniowym. Odszedł dyrektor sportowy. To wywołało ogromny chaos i utrudniło budowę drużyny na nowo.
Latem GKS próbował łatać dziury, stawiając na młodych zawodników ze Śląska. Do zespołu trafili m.in. Marcel Bykowski z Piasta Gliwice czy Bartosz Baranowicz z GKS-u Katowice. Większość transferów to jednak piłkarze z niższych lig. Bardzo młodzi i bez większego doświadczenia. Nic dziwnego, że na początku sezonu widać było braki jakościowe. Hierarchia w szatni dopiero się tworzy, a zawodnicy uczą się dopiero wspólnej gry.
Problemy finansowe GKS Jastrzębie
Drugim i być może ważniejszym problemem są finanse. GKS Jastrzębie od dawna zmaga się z ogromnymi kłopotami ekonomicznymi. To one są głównym powodem chaosu w klubie. Dług klubu może wynosić nawet 1,5 miliona złotych.
Sytuacja była tak zła, że Rada Miasta napisała list do Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wskazała w nim, że piłkarze i sztab szkoleniowy nie otrzymują pensji na czas, a klub balansuje na granicy upadku. Miasto od kilku lat wspiera GKS publicznymi pieniędzmi, mimo że nie jest właścicielem klubu. Problem w tym, że teraz samo oczekuje spłaty zobowiązań. Klub musi oddać około 130 tysięcy złotych.
„Ta kwota, choć niebagatelna, stanowi warunek sine qua non dla pozyskania kontraktu, który umożliwiłby dalsze funkcjonowanie klubu” – czytamy w liście do PZPN.
Co ciekawe, w sprawę zaangażował się Kamil Glik, wychowanek Jastrzębia i wielokrotny reprezentant Polski. Glik wspiera klub, ale nawet jego zaangażowanie może nie wystarczyć, by uratować GKS.
Jednym z największych ciosów dla GKS-u była decyzja Jastrzębskiej Spółki Węglowej o zakończeniu współpracy. Przez lata JSW była strategicznym sponsorem klubu i to jej wsparcie pozwalało drużynie funkcjonować na poziomie centralnym. Wycofanie się spółki oznaczało ogromną dziurę w budżecie, której nie dało się w prosty sposób zasypać. Co ważne, JSW nie odcięła się całkowicie od sportu w mieście – nadal wspiera sekcje siatkarską i hokejową, ale piłka nożna została pominięta. To wywołało spore rozczarowanie wśród kibiców, którzy czują, że właśnie ich dyscyplina została potraktowana najgorzej.

Pandemia jako punkt zwrotny
Pandemia Covid-19 w 2020 roku była takim momentem, gdzie wszystko zaczęło się sypać. Drużyna musiała grać przy pustych trybunach, a to w Jastrzębiu robiło ogromną różnicę, bo kibice zawsze dawali klubowi sporo pieniędzy – czy to bilety, czy gadżety. Bez tego zaczęły się pierwsze poważne problemy i spadek z 1. ligi. Potem przyszły kolejne kłopoty finansowe i klub coraz mocniej osuwał się w kryzys. Wielu kibiców powtarza, że właśnie wtedy zaczęła się cała równia pochyła, która teraz doprowadziła GKS na skraj bankructwa. To pokazuje, jak ważną rolę w tym klubie zawsze odgrywali fani – bez nich drużyna traciła nie tylko wsparcie na trybunach, ale też solidne źródło utrzymania.
Czy miasto przejmie klub?
Wśród pomysłów ratunkowych pojawiła się opcja przejęcia klubu przez miasto. Prezes Marta Goik mówiła wprost, że obecna struktura właścicielska – 100% akcji w rękach stowarzyszenia kibiców – odstrasza sponsorów i inwestorów.
„Czas nam się kończy. To znaczy, że ten rok będzie naprawdę bardzo trudny w związku z wycofaniem się naszego sponsora strategicznego. Myśleliśmy o różnych rozwiązaniach, także o tym, żeby miasto weszło w strukturę właścicielską klubu” – mówiła Goik w rozmowie z Radiem 90.

Miasto od lat dorzucało się do utrzymania klubu i w pewnym sensie ratowało go, kiedy brakowało pieniędzy. Ale jeśli chodzi o przejęcie GKS-u, to tutaj już nie ma takiej chęci. Prezydent Michał Urgoł wprost powiedział, że obecnie miasto nie ma warunków, żeby wejść w struktury właścicielskie klubu. Problemem są nie tylko same finanse, ale też fakt, że 100% akcji należy do stowarzyszenia kibiców, co sprawia, że potencjalni inwestorzy i sponsorzy podchodzą do tego z dużą rezerwą. Dla urzędu taka sytuacja to zbyt duże ryzyko – przejęcie oznaczałoby wzięcie na siebie długów i chaosu, który trwa od lat. Kibice odbierają to jako brak wsparcia, ale miasto po prostu nie chce wpakować się w jeszcze większe kłopoty finansowe.
Coraz więcej wskazuje na to, że GKS Jastrzębie może nie dokończyć sezonu i będzie zmuszony wycofać się z rozgrywek Betclic 2. ligi.
Podsumowanie
GKS Jastrzębie to dla mieszkańców miasta coś więcej niż klub. To symbol i część lokalnej tożsamości. Jeszcze kilka lat temu drużyna miała ambicje, by awansować do Ekstraklasy. Dziś jest na skraju bankructwa.
Jeżeli w ciągu 20 lat po raz drugi klub zostanie rozwiązany, będzie to ogromny cios. Niestety szanse na znalezienie dużego inwestora są bardzo małe.
Mimo to jako kibic polskiej piłki trzymam kciuki za GKS. Mam nadzieję, że drużyna zdoła podnieść się z kryzysu i nie zniknie z piłkarskiej mapy Polski.
Linki do artykułów z których korzystałem:
https://jas24info.pl/aktualnosc/766
