Motor Lublin – Cracovia: „Pasy” pokonały beniaminka

0
Motor Lublin

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Motor Lublin w sobotę, 26 kwietnia w ramach 30. kolejki PKO BP Ekstraklasy zmierzył się na Motor Lublin Arenie z Cracovią. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Cracovii 1:0.

Gospodarze przez pierwszą część spotkania zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce, notując posiadanie na poziomie 65%. Motor Lublin w pierwszej połowie oddał również więcej strzałów oraz wykonał więcej rzutów rożnych od Cracovii.

Druga odsłona meczu rozpoczęła się fatalnie dla beniaminka. Już w 49. minucie drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, obejrzał Sergi Samper, pozostawiając Motor w dziesiątkę. Cracovia, grając z przewagą jednego zawodnika, poprawiła swoje statystyki w porównaniu do pierwszej połowy. Osiągnęła posiadanie piłki na poziomie 51% (w pierwszej połowie było to zaledwie 35%) oraz oddała pięć strzałów na bramkę, podczas gdy Motor nie zanotował żadnego celnego uderzenia.

Goście objęli prowadzenie w 68. minucie po trafieniu Mauro Perkovicia, któremu asystował Ajdin Hasić. Gospodarze do samego końca walczył o wyrównanie, przeprowadzając kilka groźnych akcji. Jednak żadna z nich nie zakończyła się celnym strzałem. Przed końcowym gwizdkiem arbiter ukarał drugą żółtą kartką Otara Kakabadze, co skutkowało jego wykluczeniem z boiska.

 

MATEUSZ STOLARSKI, TRENER MOTORU PO MECZU:

Myślę, że obie drużyny nie zrobiły za dużo, żeby ten mecz wygrać. W pierwszej połowie mieliśmy optyczną przewagę. Natomiast jak na posiadanie piłki, które mieliśmy, stworzyliśmy sobie za mało sytuacji. Nie atakowaliśmy agresywnie pola karnego przeciwnika. Tak naprawdę zablokowane wejście Piotrka Ceglarza, po którym był rzut rożny, i uderzenie Wolskiego z dystansu, które przeszło tuż obok słupka, to były dwie najklarowniejsze sytuacje. Musieliśmy być cierpliwi w tym meczu i kontynuować grę z pierwszej połowy. Jeśli chodzi o nasze posiadanie, musieliśmy więcej wykreować, bo za to, że ma się piłkę, to nie wygrywa się spotkania.

Dobrze zaczęliśmy dwoma akcjami z prawej strony. Coś zaczęło się dziać, ale łapiemy czerwoną kartkę. Pasy mają sytuację, którą udało się wybronić. Ogólnie bez piłki w miarę kontrolowaliśmy ten mecz. Wiadomo – Cracovia ruszyła, bo miała jednego zawodnika więcej i w takich okolicznościach po prostu musieli to zrobić. Straciliśmy bramkę, jaką straciliśmy, i nad tym ubolewamy. Potem, kiedy weszliśmy ponownie na ich połowę, mieliśmy sytuację na nodze jednego z naszych zawodników po stałym fragmencie gry. Może jeszcze jedno wejście, ale to było za mało. Ogólnie nie jestem zadowolony z tego, co dzisiaj zrobiliśmy. W takim spotkaniu musimy punktować przynajmniej za jeden.

czytaj też: Mateusz Stolarski przed meczem z Cracovią

O autorze:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *