Pogoń Szczecin odkuwa się po porażce. Motor Lublin rozbity

0
Pogoń Szczecin odkuwa się po porażce. Motor Lublin rozbity

Fot. Wiola Ufland

Wczoraj o godzinie 17:30 w Szczecinie rozpoczął się mecz 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Pogoń Szczecin podejmowała u siebie ekipę Motoru Lublin. „Portowcy” w 1. kolejce zostali rozbici i zdominowani przez Radomiaka Radom wynikiem 1:5. Motor Lublin natomiast pierwszy mecz w tym sezonie ligowym rozegrał na własnym stadionie. Drużyna z Lublina pokonała beniaminka, Arkę Gdynia, 1:0. Pomimo rozbieżnych wyników obu drużyn w pierwszej kolejce, to w dalszym ciągu Pogoń Szczecin była faworytem w tym spotkaniu. Przewidywania bukmacherów się spełniły i „Duma Pomorza” rozgromiła 4:1 Motor Lublin.

PIERWSZA POŁOWA 

Wspaniała atmosfera i wsparcie kibiców były zauważalne już od pierwszych minut tego meczu. Stadion w Szczecinie żył przez całe 90 minut tego dnia. Niestety, kibice szybko dostali kubeł zimnej wody, bo już w 9. minucie fatalny błąd popełnił Valentin Cojocaru w polu karnym. Bramkarz zdecydował się zabawić z Mathieu Scaletem, co ostatecznie niezbyt mu wyszło. Motor Lublin prowadził już 1:0 na początku meczu. Kilka minut później mieliśmy okazję oglądać rzut rożny dla Pogoni Szczecin po akcji i dośrodkowaniu Kamila Grosickiego. Kapitan klubu ze Szczecina wykonywał ten stały fragment gry, piłka powędrowała idealnie do Mariana Huja, który głową umieścił ją w siatce.

Każdy był zadowolony po tym golu – Marian Huja ze strzelonego gola, Pogoń z wyrównania, a kibice z faktu, że w końcu będą mogli wykrzyczeć na stadionie (niezbyt poprawnie) nazwisko swojego nowego piłkarza. Chwilę później swoją szansę na strzelenie gola miał Efthymios Koulouris, który przed bramkarzem gości miał zaledwie dwóch obrońców, niestety Grek nie zdołał ich pokonać. Podobną okazję do tej Koulourisa miał Kamil Grosicki – w 33. minucie biegł sam na sam z bramkarzem, ale niestety w polu karnym dogonił go Bartosz Wolski i uniemożliwił oddanie strzału. Po raz kolejny Efthymios Koulouris znalazł się z piłką w polu karnym. Najlepszy piłkarz minionego sezonu Ekstraklasy tym razem umieścił piłkę w siatce. Od razu po strzelonym golu padł na murawę i wydawało się, że będzie to poważniejszy uraz. Całe szczęście, chwilę później Koulouris wrócił na boisko i kontynuował grę.

Posiadanie piłki i współczynnik xG były po stronie gości w tej połowie, ale nie przełożyło się to na wynik. Pogoń Szczecin 2:1 Motor Lublin.

DRUGA POŁOWA

Blisko strzelenia gola na początku drugiej połowy był Jose Pozo. Piłka niestety przeleciała obok słupka. Kilka minut później Pogoń Szczecin popisała się piękną akcją. Dośrodkowanie, Marian Huja odegrał piłkę w polu karnym, a Fredrik Ulvestad wpakował ją do siatki rywali. „Portowcy” prowadzili już dwoma bramkami. Motor Lublin nie zamierzał zwalniać tempa i w dalszym ciągu stwarzał sobie dogodne sytuacje pod bramką gospodarzy. W 58. minucie miała miejsce potrójna zmiana w ekipie gości. Na boisku pojawili się Sergi Samper, Ivo Rodrigues i Karol Czubak w miejsce Jakuba Łabojko, Mathieu Scaleta i Renata Dadashova. W 62. minucie nastąpiła podwójna zmiana w Pogoni – Leo Borges i Mor Ndiaye pojawili się na boisku w miejsce Leonardo Koutrisa i Jose Pozo.

Przez cały mecz różne obicia i urazy łapał również Valentin Cojocaru, który ostatecznie boisko opuścił w 75. minucie na rzecz 34-letniego Krzysztofa Kamińskiego. W tym samym czasie Musa Juwara zmienił Kamila Grosickiego. Po reakcjach na trybunach i późniejszych opiniach po meczu można wnioskować, że zmiana bramkarza spodobała się kibicom. Motor Lublin również przeprowadził zmianę – Bradly Van Hoeven za Michała Króla. Ostatnia zmiana w ekipie gości to dobrze znany w Pogoni Szczecin Paweł Stolarski, który wszedł za Filipa Wójcika.

W 87. minucie pięknym uderzeniem popisał się Musa Juwara – nowy i utalentowany piłkarz Pogoni Szczecin był blisko zdobycia pięknego debiutanckiego gola. Chwilę później mieliśmy piękny sprint za piłką Leo Borgesa, który wykorzystał brak czujności piłkarza gości. Leo Borges podał piłkę w pole karne, gdzie czekał już Efthymios Koulouris. Grek skompletował dublet w tym spotkaniu i ustalił końcowy wynik meczu na 4:1 dla Pogoni Szczecin.

KIBICE

Pogoń Szczecin odkuwa się po porażce. Motor Lublin rozbity
Fot. Kacper Madeksza

Na meczu pojawili się również kibice wspierający Motor Lublin. W Szczecinie pojawiło się: 242 kibiców Motoru Lublin, 25 kibiców Hetmana Zamość, 3 kibiców Śląska Wrocław i 1 kibic Dynamo Dresdno. Kibice Hetmana Zamość przebyli łącznie w dwie strony około 1700 kilometrów, szacunek.

KONFERENCJA

Robert Kolendowicz (Pogoń Szczecin):

Cieszę się ze zwycięstwa, reakcji po porażce i stracie kuriozalnej bramki. Jestem niezwykle zadowolony. Dziękuję kibicom za wiarę w nas. Byli z nami – dali nas wsparcie. Dalej jesteśmy w fazie budowy. Dziś zagraliśmy inaczej – mniej pressowaliśmy, inaczej, ale po korektach byliśmy lepsi. Cieszą indywidualne występy. Część zawodników pokazała olbrzymi potencjał. Nie jesteśmy tak słabi jak w Radomiu, ani tak mocni jak dziś. Dziś zespół wierzył nawet w trudnych chwilach. Cieszą m.in. gole po stałych fragmentach gry. Ćwiczymy to. Gratulacje dla Leo Koutrisa za setny występ i Krzysia Kamińskiego – rezerwowy bramkarz wszedł w trudnym momencie i dał nam dużo spokoju. Fantastycznie zarządzał meczem.

o Valentinie Cojocaru:

Poobijany jest. Mam nadzieję, że nie ma groźniejszego urazu. Mocno zbity mięsień. To jednak twardy facet i wkrótce będzie do naszej dyspozycji.

o skandowaniu jego nazwiska:

Za każdym razem czuję dumę, ale także wtedy, gdy drużyna ma wsparcie. Nowym zawodnikom też mówiliśmy, że zobaczą coś ekstra i to było. Progres kibicowski jest również ogromny od czasów, gdy przychodziłem do Pogoni. Oby dobre wyniki prowadziły nas przez cały sezon.

Mateusz Stolarski (Motor Lublin):

Sezon miodowy dla Motoru dobiegł końca. O ile w poprzednich rozgrywkach mogliśmy przymknąć oko na takie porażki, to w tych nie możemy przegrywać meczów tak wyraźnie. To nie do zaakceptowania i nie ma na to przyzwolenia. Niestety, musimy przełknąć ten wynik i iść dalej. Pogoń była jednak bezwzględna w sytuacjach, które miała. Praktycznie każdy moment, który łapali, dokumentowali bramką. My z kolei w szatni przy stanie 1:2 mówiliśmy sobie o tym, że trzeba trzymać mecz przy życiu, jak najdłużej nie możemy sobie pozwolić na stratę bramki już na początku drugiej połowy, w 49 minucie. Niestety, właśnie to się stało i Pogoń ułożyła mecz na tyle, że mogła grać z kontry. Przy czterech straconych golach na pewno będziemy musieli skupiać się głównie na obronie zespołu. Biorąc pod uwagę dwa ostatnie mecze oddaliśmy aż 17 strzałów z pola karnego. Strzeliliśmy z tego tylko dwie bramki. To zdecydowanie za mało, jak na to, co kreujemy. Odpowiedzialność nie leży tylko na zawodnikach linii defensywnej, ale i ofensywnej. Jeżeli prowadzisz na Pogoni, a później masz sytuacje, to musisz trafiać, po inaczej przeciwnik złapie swój moment i potem jest bardzo ciężko. Jestem rozczarowany postawą zespołu, jeśli chodzi o wynik spotkania. Mam poczucie, że tak jak Pogoń tydzień temu prawdopodobnie nie czuła, że mecz z Radomiakiem był na 1:5, tak my dzisiaj nie czujemy, że to był mecz na 4:1 dla Pogoni. Gratulacje dla rywali. Nam pozostaje dalej pracować i mieć świadomość, że musimy być lepsi.

PEŁNY ZAPIS KONFERENCJI PRASOWEJ:


Następne spotkanie Pogoni Szczecin to wyjazdowy mecz z Bruk-Bet Termaliką Niecieczą, które odbędzie się 2 sierpnia o godzinie 14:45. Natomiast Motor Lublin dzień później zmierzy się o godzinie 17:30 z Jagiellonią Białystok.

Czytaj też: Tonio Teklić zasilił Widzew Łódź – GRAFFY.PL

O autorze:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *