Pogoń Szczecin przegrywa. Wychowanek decyduje o wyniku.
Fot: pogonszczecin.pl
Pogoń Szczecin nie zdołała pokonać w sobotę beniaminka tego sezonu Ekstraklasy. Arka Gdynia wygrała u siebie z Pogonią Szczecin 2:1. „Duma Pomorza” zajmuje obecnie 12. miejsce w lidze po jednym zwycięstwie, jednym remisie i dwóch porażkach. Arka Gdynia plasuje się wyżej – na 10. miejscu. Ekipa z Gdyni ma na koncie jedno zwycięstwo, dwa remisy i jedną porażkę.
PIERWSZA POŁOWA
Pogoń Szczecin atakowała bramkę gospodarzy od pierwszych minut spotkania, a ci nie pozostawali dłużni. Po wymianie ciosów pierwszy gol padł w 38. minucie. Po dośrodkowaniu Kamila Grosickiego w pole karne piękną główką popisał się Danijel Lončar. Niestety dla gości, pierwsza połowa nie zakończyła się ich prowadzeniem. Do wyrównania w doliczonym czasie gry doprowadził Sebastian Kerk. Piłka po strzale Niemca i rykoszecie od piłkarza Pogoni wpadła do siatki.
DRUGA POŁOWA
W drugiej połowie oglądaliśmy mniejszą intensywność niż w pierwszej odsłonie. Około 70. minuty, po strzale Grosickiego, piłka odbiła się od obrońcy, ale nie trafiła do bramki gospodarzy. W 78. minucie rzutu karnego nie wykorzystał król strzelców minionego sezonu Ekstraklasy – Efthymios Koulouris. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak było także w tym meczu. Pięknego gola na wagę zwycięstwa strzelił Kamil Jakubczyk w 80. minucie. Po golu piłkarz wykonał prowokującą cieszynkę w kierunku swojego byłego klubu. Kamil Jakubczyk jest wychowankiem Pogoni Szczecin. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 2:1 dla Arki Gdynia.
KAMIL JAKUBCZYK
21-latek po golu „uciszył” kibiców Pogoni Szczecin, a chwilę później podbiegł do ławki rezerwowych gości i posłał w jej stronę wymownego całusa. Ten drugi gest był prawdopodobnie skierowany w stronę trenera Tomasza Grzegorczyka, który najpierw trenował Jakubczyka w Arce Gdynia, a potem odszedł do Pogoni Szczecin.
Da się wyczytać z ruchu warg, że Kamil Jakubczyk woła „Tomek”. Czyli najpewniej całus dla Tomasza Grzegorczyka, u którego jesienią w Arce KJ 13/14 meczów poza kadrą i raz 5 minut. Widać zadra została. pic.twitter.com/y8bJm134Od
— Mateusz Janiak (@eMJot23) August 9, 2025
Piłkarz po meczu przyznał, że działał pod wpływem emocji i przeprosił za swoje zachowanie.
– Na wstępie na pewno chciałbym przeprosić cały sztab Pogoni i wszystkich kibiców, jeśli pomyśleli, że to było skierowane do nich. Chciałbym oczywiście też przeprosić osobę, do której był skierowany ten gest, bo uważam, że to, że ktoś nie okazuje mi jako zawodnikowi należytego szacunku, nie oznacza do końca, że ja muszę się w drugą stronę tak zachować. Niestety, po tym strzelonym golu poniosła mnie gdzieś młodzieńcza fantazja. Pierwszy gol w ekstraklasie, przeciwko byłemu klubowi… Myślę, że to było bardzo niepotrzebne. Za to na pewno chciałbym mocno przeprosić.
– Myślę, że ci co śledzą Pogoń i Arkę, wiedzą do kogo był to gest. Na pewno nie był to gest do trenera Roberta Kolendowicza. Ja tylko zawołałem trenera, do którego był wykonany ten gest. Nic innego nie powiedziałem. Wiadomo zachowanie godne potępienia, nieakceptowalne, bo .najważniejsze jest fair play, ale poniosły mnie emocje. Na pewno chciałbym dodać, że nic tam nie powiedziałem niestosowanego czy to sztabu, czy zawodników. Poniosły mnie emocje. Nie był to gest, z którego jestem dumny, ale nie codziennie zdobywa się pierwszą bramkę w ekstraklasie przeciwko byłemu klubowi. Tak podsumowując: Pogoń bardzo szanuję. Spędziłem tam wiele lat. Mam ten klub cały czas w sercu, Jestem wychowany w Szczecinie, to jest klub mojego życia młodzieńczego, tam się rozwijałem, tam dorastałem i największym moim celem było, aby zagrać w pierwszej drużynie. Tego celu nie udało się zrealizować. Mam nadzieję, że jest to jedyny cel, który sobie założyłem jako piłkarz, a którego nie zrealizowałem.
KONFERENCJA PRASOWA
Robert Kolendowicz (Pogoń Szczecin):
Odmówił on podsumowania i oceny spotkania i przeszedł od razu do pytań od dziennikarzy.
– Pokazali to, w czym są dobrzy. Przede wszystkim stałe fragmenty. Jeśli jednak spojrzycie na statystykę goli oczekiwanych, to mieliśmy ją wysoką. Nie byliśmy jednak skuteczni. Nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, źle zarządzaliśmy wynikiem. Przez to mecz, który mogliśmy wygrać, przegrywamy.
o Koulourisie:
– Po meczu bardzo łatwo ocenić. Pracował dużo mentalnie w tym tygodniu. Miałem wrażenie, że jest wszystko okej. Mecz pokazał, ze chyba nie do końca tak było. Widziałem go w lepszej dyspozycji. To nie jest jednak tak, że przegraliśmy przez „Kulu”. Doświadczony zespół, jakim jesteśmy, powinien lepiej zarządzać wynikiem. To, jak tracimy gole, nie przystoi takiemu zespołowi jak my. To był mecz, który mogliśmy wygrać spokojnie, ale wracamy bez punktów.
Dawid Szwarga (Arka Gdynia):
– Graliśmy konsekwentnie do samego końca. Nawet przy wyniku 2:1 realizowaliśmy swoje zadania w ataku, czego zabrakło nam tydzień temu w Warszawie – mówił trener Arki Gdynia Dawid Szwarga po meczu z Pogonią Szczecin.
– Zwycięstwa budują zespół. Takie poświęcenie, heroiczna walka, jaką prezentowali zawodnicy to rzeczy, którymi chcemy się odznaczać. Organizacja gry i działania w pressingu w wielu momentach były bardzo dobre, ale sama pressing nie wystarczy. W każdym pojedynku trzeba pokazać charakter i determinację.
– Oczywiście mecz mógł się potoczyć w każdym kierunku. Kluczowym momentem był obroniony rzut karny przez Damiana Węglarza, który po raz kolejny udowadnia, że jego poziom to Ekstraklasa. Natomiast uważam, że zagraliśmy dobrą drugą połowę, abstrahując od rzutu karnego. Na pewno mielibyśmy do siebie dużo żalu, gdybyśmy stracili dwie bramki po stałych fragmentach gry. I to w meczu, w którym wyglądamy całkiem solidnie. Graliśmy konsekwentnie do samego końca. Nawet przy wyniku 2:1 realizowaliśmy swoje zadania w ataku, czego zabrakło nam tydzień temu w Warszawie. Bardzo dobrze zarządzaliśmy końcówką meczu. Ostatnie minuty były pod naszą kontrolą.
CAŁY ZAPIS KONFERENCJI PRASOWEJ:
Następny mecz Arki Gdynia to wyjazdowe spotkanie z GKS-em Katowice, które odbędzie się 16 sierpnia. Dzień później Pogoń Szczecin zmierzy się z Górnikiem Zabrze na własnym stadionie.
Czytaj też: Widzew Łódź – Wisła Płock: zapowiedź meczu – GRAFFY.PL
