Widzew przegrywa klasyk – dwie bramki i festiwal kartek.
PAP / Marian Zubrzycki; Marc Gual i Ryoya Morishita.
Emocje w zaległym meczu. Legia wygrywa klasyk po dwóch zdobytych golach, ale kończy spotkanie w dziewiątkę. Stołeczny klub bez większego wysiłku pokonuje Widzew 2-0 (2-0). Obie drużyny, mimo że grały o przysłowiową „pietruszkę”, dały wiele emocji w kolejnym meczu serii historycznych spotkań. W czwartkowy wieczór oba zespoły spotkały się w „Sercu Łodzi”, lecz tempo zawodów nie było najlepsze.
Sam początek meczu nie przyniósł kibicom zbyt wiele emocji. Piłkarze obu drużyn postawili raczej na spokój i rozeznanie otoczenia. Piłka była w większości pod kontrolą Legii, która szukała swojej szansy na przebicie się przez obronę rywala. W tym samym czasie łódzcy kibice zaprezentowali swoją oprawę, która, de facto, zrobiła największe wrażenie w pierwszym kwadransie spotkania.
PIERWSZA POŁOWA
W 17. minucie po błędzie defensywy Widzewa piłkę przejął Marc Gual, który popisał się wspaniałym podaniem wprost w pole karne łodzian, pod same nogi Ryoyi Morishity. Japończyk znalazł lukę między nogami Rafała Gikiewicza przez co piłka wylądowała w siatce. Był to szósty gol tego zawodnika w tym sezonie. Co ciekawe, 28-latek wszystkie z nich zdobył w meczach wyjazdowych. 2 minuty po tym Morishita znów wpisał się do sędziowskiego notesu, ale tym razem po otrzymaniu żółtej kartki za dyskusje z arbitrem.
Łodzianie próbowali namieszać pod polem karnym Legii, ale nieskutecznie. Drużyna Żeljko Sopicia miała wyraźny problem z trafieniem w prostokąt, minuty leciały, a Widzew marnował kolejne okazje. Wielki moment nastąpił w 34. minucie, kiedy to bramkarz drużyny gospodarzy nie zachował się tak jak powinien i trafił w Luquinhasa przed swoją bramką. Piłkę przejął Marc Gual i z wielką łatwością sprawił, że sam Gikiewicz musiał znów odplątywać ją z siatki. Hiszpan notuje swoje dziewiąte trafienie w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy.
Chwilę później strzelać próbował Fran Alvarez, ale piłka nie próbowała nawet zmierzać w światło bramki.
DRUGA POŁOWA
Po przerwie zaangażowanie Widzewa dało kibicom lekką nadzieję, ale łodzianie dalej nie potrafili pokonać Tobiasza. W 77. minucie morale kibiców poprawił Juljan Shehu. Albańczyk umieścił piłkę w siatce Legii przez co 17,5 tysiąca osób w czerwonych barwach podskoczyło w górę. Niestety radość nie trwała długo, bo jak wykazała analiza VAR, zawodnik był na pozycji spalonej.
Tuż przed końcowym gwizdkiem arbiter zmuszony był pożegnać dwóch zawodników „Wojskowych”. Faulu dopuścił się Patryk Kun, który początkowo ukarany został kartką koloru żółtego, aczkolwiek po obejrzeniu powtórki sędzia zadecydował o wyrzuceniu go z boiska. Chwilę później Ryoya Morishita również opuścił plac gry po ujrzeniu drugiego kartonika, tym razem za faul. Legia kończyła mecz w dziewiątkę.
Mecz nie był spotkaniem, które zasłużyłoby na miano jakichkolwiek derbów czy chociażby klasyka. Piłkarze pokazali idealnie, że miejsca w tabeli pozostaną niezmienne. Momentami mecz wyglądał jakby zawodnicy weszli na boisko tylko po to, żeby na nim być. Przed obiema drużynami ostatnie dwa spotkania sezonu. Widzew zmierzy się u siebie z Puszczą Niepołomice, a później spróbuje pokonać Raków w Częstochowie. Legia spotka się z Cracovią na wyjeździe, po tym przywita Stal Mielec na Łazienkowskiej.
Składy:
Widzew: Rafał Gikiewicz – Peter Therkildsen, Mateusz Żyro, Juan Ibiza (86′ Paweł Kwiatkowski), Samuel Kozlovsky (67′ Marcel Krajewski) – Marek Hanousek – Jakub Sypek (46′ Kamil Cybulski), Szymon Czyż (86′ Sebastian Kerk), Juljan Shehu, Fran Alvarez – Hubert Sobol (67′ Lubomir Tupta).
Legia: Kacper Tobiasz – Paweł Wszołek, Jan Ziółkowski, Steve Kapuadi (71′ Radowan Pankow), Ruben Vinagre (71′ Patryk Kun) – Claude Goncalves (63′ Wojciech Urbański), Maxi Oyedele, Juergen Elitim (83′ Rafał Augustyniak) – Ryoya Morishita, Luquinhas – Marc Gual (63′ Ilja Szkurin).
Kartki:
Widzew: Juan Ibiza (ż)
Legia: Goncalves (ż), Kapuadi (ż), Luquinhas (ż), Ziółkowski (ż), Kun (cz), Morishita (2x ż)
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)
Frekwencja: 17.492
czytaj też: Sebastian Bergier zawodnikiem Widzewa Łódź
