Czy Marek Papszun wyczerpał pomysły na Raków Częstochowa?

1
marek papszun

fot. Jarosław Kłak

Czy Raków Częstochowa doszedł już do swojego sufitu?

 

W poniedziałek Raków Częstochowa prowadzony przez Marka Papszuna przegrał kolejne spotkanie. Tym razem „Medaliki” poległy w starciu z Górnikiem. Już przed meczem miałem wiele wątpliwości co do kierunku, w jakim zmierza Raków, a ten występ tylko mnie w tym utwierdził. Słaba pierwsza połowa, w której drużyna miała ponad 60% posiadania piłki, ale do 40. minuty nie oddała żadnego strzału, to obrazek bardzo niepokojący. Raków przegrywał już od 14. minuty po błędzie Arsenicia. W tym miejscu pojawia się pytanie: czy praca, jaką wykonuje Marek Papszun w Rakowie, ma jeszcze sens?

 


 

Transfery Rakowa Częstochowa

W letnim oknie transferowym Raków wydał aż 5,97 mln euro na nowych piłkarzy. Do tego dochodzą zawodnicy wykupieni na stałe: Braut Brunes, Peter Baráth i Jesús Díaz. Transfer Brunesa można zrozumieć – dawał jakość i strzelał gole. Trudno jednak wytłumaczyć zakup Jesúsa Díaza za 500 tys. euro. Kolumbijczyk w poprzednim sezonie zagrał w 24 meczach i zdobył tylko jedną bramkę oraz asystę. Papszun coraz częściej przepala klubowe pieniądze. Przykładem jest Karol Sturski, sprowadzony za 1,5 mln euro, który nie został nawet zgłoszony do Ligi Konferencji. Od dawna też nie gra. To poważny sygnał alarmowy dla właściciela Michała Świerczewskiego, który inwestuje ogromne środki, ale nie widzi efektów na boisku.

karol struski
Fot. Raków Częstochowa [YouTube]

Styl gry drużyny Marka Papszuna

 

Gra Rakowa w obecnym sezonie pozostawia wiele do życzenia. Obrona popełnia poważne błędy, druga linia praktycznie nie istnieje, a atak nie stwarza sytuacji. Oglądanie meczów Rakowa stało się męczące i nieprzyjemne. Papszun tłumaczy, że ofensywni zawodnicy mają inne zadania niż tylko strzelanie goli. Można to zrozumieć, bo piłka nożna idzie w stronę wielofunkcyjności piłkarzy. Mimo wszystko napastnicy i ofensywni gracze powinni skupiać się przede wszystkim na atakowaniu. W innym przypadku dominacja w posiadaniu piłki nie ma żadnego znaczenia. Raków nie ma pomysłu, jak ten fakt wykorzystać. Drużyna zamiast się rozwijać, stoi w miejscu. W piłce nożnej oznacza to cofanie się. W naszej lidze jest to jeszcze bardziej odczuwalne, bo inne kluby wykonały krok do przodu.

 


 

 

Atmosfera w szatni Rakowa

 

Nie od dziś wiadomo, że Papszun nie jest trenerem, który buduje z zawodnikami koleżeńskie relacje. Nie chcę mówić, że to zła cecha. Przykładem jest Gian Piero Gasperini, który też bywa surowy, a mimo to uchodzi za czołowego włoskiego trenera. Z Papszunem jest jednak inny problem. Do każdego zawodnika podchodzi w ten sam sposób. Moim zdaniem to jego największa wada. Wojskowa dyscyplina może działać na pewnym etapie, ale dziś hamuje rozwój Rakowa. Spór z Brautem Brunesem pokazuje, że trener nie szuka kompromisów i stawia na twardą rękę. Przy tak dobrych zawodnikach czasem potrzeba elastyczności i indywidualnego podejścia.

 


 

 

Podsumowanie

 

Czy Marek Papszun powinien odejść? Nie można odebrać mu ogromnych zasług. Mistrzostwo Polski i dwa Puchary Polski to sukcesy, które zapiszą się złotymi zgłoskami w historii klubu. Trener zbudował Raków praktycznie od podstaw i stał się jego legendą. Jednak wiele wskazuje na to, że drużyna doszła do swojego sufitu. Aby klub mógł się rozwijać i walczyć o sukcesy także w Europie, potrzebna może być nowa wizja i inny typ szkoleniowca. Na koniec polecam film Mateusza Rokuszewskiego o Rakowie. Materiał trwa około 30 minut i jest obowiązkowy dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej o klubie.

link: https://youtu.be/jZcyDsXnILk?si=UooaaxzFAXjDyKmT

O autorze:

1 thought on “Czy Marek Papszun wyczerpał pomysły na Raków Częstochowa?

  1. Nie zgadzam się odnośnie dyscypliny.
    To, czego właśnie brakuje piłkarzom, nie tylko u nas ale praktycznie na całym świecie, to właśnie wojskowa dyscyplina.

    Piłka nożna, i sport w ogóle, musi/muszą być bardziej zmilitaryzowane w swoim podejściu. Tak to teraz mamy grupę egoistycznych zawodników którzy nie przestrzegają nie tylko dyscypliny piłkarskiej, ale i zasad schludnego wyglądu. Tak jest niestety wszędzie. Zero ujednolicenia fryzur, zero szacunku dla autorytetów.

    Wszędzie liczy się teraz pokazanie ego i promowanie gwiazdek, a nie zespół i kolektyw, a przecież w sportach zespołowych najważniejszy jest zespół nad którym stoi Trener.
    To podejście trzeba zmienić, a dyscyplina powinna objąć nie tylko sportowców, ale całą populację ludzką.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *